Masz 10 minut i chęć wciągnięcia kanapki z nutellą. Proszę bardzo. Oto jej zdrowsza wersja, którą całą miskę jesteś w stanie zrobić w tym właśnie czasie i bez grama cukru. Potrzebujesz tylko kilku składników i blendera. Do dzieła!
21 stycznia 2015
9 stycznia 2015
Hajlajtsy 2014
Nie będzie podsumowania. Chwalenia się sukcesami. Nie będzie rozbierania na elementy pierwsze sukcesów i porażek. Analizowania przyczyn, biczowania się i obietnic poprawy. 2014 to był naprawdę klawy rok. W trakcie jakoś tego nie dostrzegałem, ale z odpowiedniej perspektywy nabrał właściwej fajności. Zapraszam Was na podróż przez migawki z mojej głowy. Szybki przegląd tego co najbardziej utkwiło mi w pamięci w 2014 roku.
Ogromne WOW zeszłego sezonu nie przybladło w tym ani na moment. Kto raz prześpi się z kobietą, ten już nie chce sypiać z własną ręką. Tak
zakładam, choć naturalnie nie odmawiam Wam prawa do własnego zdania ;) Dość
jednak tych żartów. Mam ciągły głód tego sportu, a w zasadzie trzech sportów. Cały czas mam chęć trenować i nawet nie muszę ze sobą specjalnie walczyć, żeby wyjść na trening. W triathlonie nie ma nudy i to jest chyba to co cały czas mnie w nim kręci.
Triathlon to jest sport, który odpowiada na wszystkie potrzeby współczesnego mężczyzny. Jest w nim wysiłek fizyczny do mroczków przed oczami. Jest gadżeciarstwo na poziomie o jakim inne dyscypliny mogą pomarzyć. Jest też i zmienność, która nie pozwala znudzić się zbyt szybko.
Triathlon to jest sport, który odpowiada na wszystkie potrzeby współczesnego mężczyzny. Jest w nim wysiłek fizyczny do mroczków przed oczami. Jest gadżeciarstwo na poziomie o jakim inne dyscypliny mogą pomarzyć. Jest też i zmienność, która nie pozwala znudzić się zbyt szybko.
31 października 2014
Jak dawać dupy z klasą na przykładzie Półmaraton Gdańsk
Kiedy w połowie wyścigu orientujesz się, że na maksa dałeś dupy masz dwa wyjścia:
a) odpuścić i rozpowiadać, że to był dla ciebie wyścig o priorytecie Ce i to słabe Ce, więc w zasadzie podszedłeś do niego na luzie i treningowo. Naturalnie dorobisz do tego ideologię, twierdząc, że w danym momencie sezonu to bardziej rozsądne, bo... i tutaj wstaw jakieś samousprawiedliwiające się bzdury. W głębi duszy będziesz jednak czuł, że jesteś parówą, która nie dość, że dała ciała, to jeszcze się poddała. Parówą, która za każdym razem przechodząc koło lustra będzie widziała drwiący uśmiech swojego odbicia. Ale-ale jest też opcja druga:
b) możesz starać się wszystko naprawić. Zminimalizować straty i pokazać charakter. Udowodnić, że slogany w stylu:
you never lose until you quit trying
(tłum. aut. Nigdy nie przegrasz, chyba że przestaniesz próbować), to nie tylko wyświechtane frazesy, którymi social ninja zalewają twoją ścianę na facebook'u. Z tym, że czasu nie ma wiele i trzeba się ogarnąć jak wtedy, gdy budzisz się po domówce mocno niedzisiejszy. Z podłogi zasadniczo da się wyczytać menu. Butelek tyle, że mógłbyś skup otwierać, a rodzice dzwonią, że będą za pół godziny. (i tak super, że zadzwonili!). Stajesz więc na rzęsach, żeby się udało. Walczysz i się nie poddajesz.
17 października 2014
ultra-debiut w Maratonie Bieszczadzkim. Preludium do ultra-zemsty.
8 października 2014
Maratonu nie będzie, ale może być pięknie
Kiedyś czytałem mojemu synowi książkę o chłopczyku-lalce, który bardzo chciał polecieć w kosmos. Chłopiec ten wspólnie ze swoim przyjacielem misiem z różnych niepotrzebnych innym rzeczy zaczął budować rakietę. Kadłub ze śmietnika. Czubek z rożka lodowego. Kiedy skończył rakieta za nic nie chciała odlecieć. Jednak przyglądał się temu pewien skrzat, który podziwiając jego wiarę i zaangażowanie sypnął magicznym proszkiem i rakieta odfrunęła. Tyle, że życie to nie bajka.
27 września 2014
Debiutanci czujcie się wyjątkowi!
"Bieganie się umasowiło", "Bieganie przestało być elitarne" i inne takie pierdu-pierdu gadanie ludzi, którzy zza biurek starają się komentować zastaną rzeczywistość. Często spotykam się ostatnio z głosami, że "teraz każdy biega maratony". Najczęściej ze strony osób, które same nie biegają. Może to wynika z tego, że biegania jest w mediach od pewnego czasu na tyle dużo, że utraciło pewną aurę tajemniczości na rzecz masowej popularności. Nawet nie tak dawno na blogu Wojtka Staszewskiego przeczytałem słowa, które trafnie opisują zmiany zachodzące w środowisku biegaczy:
10 lat temu samo bieganie budziło szacunek, a maraton naprawdę robił wrażenie. (...)Teraz już tak nie jest. Biegasz maratony? Ok, fajnie. A jaką masz życiówkę, bo ja zrobiłam w tym roku 3:50?
Subskrybuj:
Posty (Atom)




