Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Testy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Testy. Pokaż wszystkie posty
28 listopada 2013
Puma FAAS 500 - test tysiąca kilometrów
Dlaczego Puma?
Wybór Pumy zbiegł się z kilkoma wydarzeniami, które miały wpływ na ten wybór. Byłem świeżo po kontuzji kolana i świeżo po lekturze "Urodzonych biegaczy" McDougall'a. Chciałem spróbować biegania ze śródstopia, ale obawiałem się stawiania od razu na buty minimalistyczne. Puma, która poza pianką nie ma żadnych ulepszaczy wydawała mi się idealna i była szansa, że nie zrobi mi krzywdy jeśli jednak będę lądował na pięcie. Poza tym pięćsetki zbierały bardzo pozytywne opinie zarówno wśród profesjonalistów, jak i biegaczy amatorów. Po trzecie idealnie mieściły się w przyjętym przeze mnie zakresie cenowym, bo Faasy znalazłem w outlecie za 150 zł. Były idealne.
24 września 2012
Mój pierwszy raz... z żelem energetycznym
Po ostatnim długim wybieganiu, gdzie końcowe kilometry były istną mordęgą postanowiłem przetestować działanie żeli energetycznych. Lepiej mieć coś w zanadrzu, na wypadek gdybym na maratonie potrzebował koła ratunkowego. Żel kupiłem w pobliskim sklepie z odżywkami. Wybór padł na Vitarade Energy Gel. Nie był to trudny wybór, bo pan akurat nie miał nic innego :)
Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Zgrabne, czarne opakowanie z żółtym V. Estetyka ponad wszystko. W końcu jemy oczami. Po otwarciu torebki już tak miło nie jest. Żel wyglądem i konsystencją przypomina raczej krochmal domowej roboty. "To nie ma wyglądać. To ma działać." - pomyślałem sobie i spróbowałem. Schabowy z kapustą od mamy, to nie jest, ale da się zjeść bez obrzydzenia. Mocno wyczuwalny był kwasek cytrynowy. Smak określiłbym jako podobny izotoników, tylko bardziej mdły.
Pamiętając o wszystkich ostrzeżeniach na temat tego, że żel i soki żołądkowe mogą się nie polubić, na test wybrałem trening w trakcie którego mam zaplanowane 10 kilometrów w drugim zakresie, co w moim przypadku oznacza tempo około 4:50. Efekty wspomnianego konfliktu mogą być "kwieciste", zwłaszcza u osób, które nigdy nie przyjmowały takich substancji (patrz ja). Ale co tam! Jak testować, to w warunkach ekstremalnych. W końcu maraton to też jakieś ekstremum. Wybrałem jednak trasę po polach i skrajem lasu, żeby w razie awarii mieć się gdzie schować.
Pamiętając o wszystkich ostrzeżeniach na temat tego, że żel i soki żołądkowe mogą się nie polubić, na test wybrałem trening w trakcie którego mam zaplanowane 10 kilometrów w drugim zakresie, co w moim przypadku oznacza tempo około 4:50. Efekty wspomnianego konfliktu mogą być "kwieciste", zwłaszcza u osób, które nigdy nie przyjmowały takich substancji (patrz ja). Ale co tam! Jak testować, to w warunkach ekstremalnych. W końcu maraton to też jakieś ekstremum. Wybrałem jednak trasę po polach i skrajem lasu, żeby w razie awarii mieć się gdzie schować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)