Zaskoczenie. To chyba najodpowiedniejszy wyraz, by zacząć kilka słów na temat książki Joe Friela Trening z pulsometrem. Na trochę ponad 200 stronach zamiast gotowych planów treningowych i zgranych frazesów na temat stref tętna, znalazłem drogę do poznania własnego organizmu.
Moje zaskoczenie wynika zapewne z tego, że zgadzając się przyjąć tę
książkę do recenzji od wydawnictwa Inne Spacery miałem już wobec niej określone oczekiwania. Nie
jest tajemnicą, że trenuję w oparciu o pulsometr i miałem nadzieję
pogłębić jeszcze tę wiedzę. Liczyłem jednak, że Friel napisze mi coś w stylu "Błażej, we wtorek biegaj tyle kilometrów w tym zakresie tętna. W czwartek tyle w innym zakresie.". Innym słowem nie spodziewałem się tam znaleźć niczego ponad to, co już jest w Internecie. Chciałem przede wszystkim porównać metody proponowane przez autora z metodami innych trenerów i na tej podstawie złożyć własny plan treningowy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki o bieganiu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki o bieganiu. Pokaż wszystkie posty
17 lipca 2014
21 października 2012
O czym myślę po przeczytaniu Murakamiego
To w sumie taki blog w formie książki - powiedziała Iza, gdy w
streszczałem jej w kilku słowach co czytam, a czytałem "O czym mówię,
kiedy mówię o bieganiu" Murakamiego. Ciekawe, że niektórzy mają łatwość uchwycenia istoty sprawy w jednym zdaniu.
Murakami napisał swój pamiętnik już jako dojrzały zarówno biegacz, jak i pisarz. W chwili wydania książki miał pięćdziesiąt osiem lat. Dosyć intymne zapiski poruszające problematykę wpływu nieubłaganego upływu lat na psychikę biegacza są według mnie najjaśniejszą stroną tej książki. Żałuję, że Murakami nie pogłębił swoich spostrzeżeń na temat starzenia się zawodnika, związanych z tym obserwacji zmian emocjonalnych oraz czysto fizycznych. Być może autor nie chciał przed czytelnikiem zupełnie otwierać wrót swojej duszy. Ma do tego prawo, choć książka niewątpliwie na tym traci.
Murakami napisał swój pamiętnik już jako dojrzały zarówno biegacz, jak i pisarz. W chwili wydania książki miał pięćdziesiąt osiem lat. Dosyć intymne zapiski poruszające problematykę wpływu nieubłaganego upływu lat na psychikę biegacza są według mnie najjaśniejszą stroną tej książki. Żałuję, że Murakami nie pogłębił swoich spostrzeżeń na temat starzenia się zawodnika, związanych z tym obserwacji zmian emocjonalnych oraz czysto fizycznych. Być może autor nie chciał przed czytelnikiem zupełnie otwierać wrót swojej duszy. Ma do tego prawo, choć książka niewątpliwie na tym traci.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

