![]() |
| (Stadion GOKF, zdjęcie pochodzi z serwisu Google Earth) |
30 listopada 2012
Bieganie po stadionie - tysiączki
28 listopada 2012
Maraton w wersji papierowej
Świeża i pachnąca jeszcze farbą drukarską. Moja relacja z pierwszego w życiu maratonu w wersji papierowej wylądowała dzisiaj na moim biurku. Niby to tylko przedruk tego co ukazało się na blogu (zobacz: Zostałem mężczyzną - mój pierwszy maraton). Zmiany niewielkie. Niby to biuletyn wewnętrzny. Jednak ten papier ma jakieś symboliczne, namacalne znaczenie. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale to bardzo przyjemne uczucie. Teraz mogę pisemko do domu zabrać, bliższej i dalszej rodzinie pokazać, a na koniec położyć w toalecie żeby każdy mógł zobaczyć jak to fajnie przebiec maraton. Czyż nie cool? :)
PS. Tak obszerny materiał pewnie nie ukazałby się bez niepoprawnie fajnych zdjęć Izy.
PS. Tak obszerny materiał pewnie nie ukazałby się bez niepoprawnie fajnych zdjęć Izy.
24 listopada 2012
Badanie stopy biegacza – robić, czy nie robić?
![]() |
| Bieg rejestruje kamera umieszczona za stopami. (na zdj. Maciek w trakcie badania) |
Badania stopy nie zrobiłem do tej pory z kilku powodów. Do sklepu, który robi takie badanie jakoś nigdy nie było mi po drodze, poza tym trzeba za nie zapłacić (większość bada za darmo tylko jeżeli kupisz u nich buty, a ja akurat nie planowałem zakupu). Z kolei przy okazji imprez biegowych do takich stoisk ustawiały się dramatycznie długie kolejki. Wizja czekania przez kilkadziesiąt minut jest dla mnie ciężka do zniesienia, więc odpuszczałem sobie.
23 listopada 2012
Grand Prix Gdyni w Biegach Ulicznych 2012 - podsumowanie
Cztery podejścia do dyszki na tej samej trasie w centrum
Gdyni w ciągu jednego roku. Niby nuda, ale to były cztery całkowicie różne
biegi. Zacznijmy od początku.
Bieg urodzinowy (25. lutego) – zwiało namiot
Mój debiut na dystansie 10 km. Jednocześnie pierwszy bieg
uliczny w którym wziąłem udział. Nic jeszcze nie wiedziałem o bieganiu (co nie
znaczy, że teraz wiem wiele więcej). Chciałem złamać pięćdziesiąt pięć minut,
ale wziąłem sobie ten czas dosłownie z sufitu. Pogoda była dramatyczna. Przy
kilku stopniach temperatury wiatr był tak silny, że nie pozwolił organizatorom
na rozstawienie ogromnego namiotu. Po chwili bezruchu wszystko drętwiało.
Pierwszy kilometr pod wiatr, na spokojnie i spojrzenie na zegarek, a tam czas –
4:53/km. „No gościu, jak tak będziesz grzał, to zdychasz po piątym kilometrze”
– zadźwięczało w myślach. W podobnym tempie padały kolejne kilometry. Wejście
na drugą pętlę na piątym kilometrze i ostry mroźny wiatr w twarz, który dosłownie
zatrzymywał. Walka z dziadem przez blisko kilometr, gdzie szczęśliwie trasa z
otwartego skweru skręca między kamienice. Od ósmego zacząłem przyspieszać.
Sprint do mety. Zatrzymanie stopera - czas netto: 00:48:41. Medal i ucieczka do
auta przed zimnem. W takich warunkach chyba nigdy jeszcze nie biegałem.
18 listopada 2012
Ogólnorozwojowy Trening Ogrodowy
Kabaret Mumio śpiewał:
Spadają, spadają. Tylko co z tym wuefem? No jak to co? Ktoś ten syf przecież musi wygrabić. Dlatego żeby przebrnąć przez tę żmudną i raczej przykrą czynność, staram się patrzeć na prace w ogrodzie jak na elementy treningu. To pomaga przebrnąć przez grabienie, zamiatanie, kopanie i inne „-anie” sprawnie i z uśmiechem. Wystarczy kilka szybszych ruchów grabiami i jestem rozgrzany. Ziąb na dworze przestaje być straszny tak samo jak przy bieganiu. Jadę więc na grabiach, czy łopacie i czuję rosnące zmęczenie i delikatne pieczenie w mięśniach charakterystyczne dla wysiłku. Zamiast więc tkwić w korkach w drodze na siłownię, funduję sobie podobne zajęcia w ogródku. Mają dwie dodatkowe zalety – odbywają się na świeżym powietrzu i są darmowe.
Jesień, jesień, jesień.
Złote liście spadają z drzew.
Jesień, jesień, jesień.
Dzieci liście zbierają na w-f.
Spadają, spadają. Tylko co z tym wuefem? No jak to co? Ktoś ten syf przecież musi wygrabić. Dlatego żeby przebrnąć przez tę żmudną i raczej przykrą czynność, staram się patrzeć na prace w ogrodzie jak na elementy treningu. To pomaga przebrnąć przez grabienie, zamiatanie, kopanie i inne „-anie” sprawnie i z uśmiechem. Wystarczy kilka szybszych ruchów grabiami i jestem rozgrzany. Ziąb na dworze przestaje być straszny tak samo jak przy bieganiu. Jadę więc na grabiach, czy łopacie i czuję rosnące zmęczenie i delikatne pieczenie w mięśniach charakterystyczne dla wysiłku. Zamiast więc tkwić w korkach w drodze na siłownię, funduję sobie podobne zajęcia w ogródku. Mają dwie dodatkowe zalety – odbywają się na świeżym powietrzu i są darmowe.
10 listopada 2012
Niepodległościowa stylówa
Jeżeli mieszkasz w Polsce, Święto Niepodległości możesz obchodzić na trzy zasadnicze sposoby: wziąć udział w interaktywnej wielozadaniowej grze miejskiej na ulicach stolicy. Gra ostatnio cieszy się sporą popularnością, ale nie ma co się dziwić, gdyż organizatorzy dbają o to żeby nie zabrakło atrakcji. W zeszłym roku można było bić się z innymi uczestnikami, walczyć z policją, a nawet podpalać wozy TVN-u.
Możesz też udawać, że nie wiesz, że zaduszki były tydzień temu i grać smutnego ważniaka z wieńcem i zniczami przed jakimś szarym pomnikiem. Wreszcie możesz utrwalać środowiskową opinię osoby z lekkim upośledzeniem poprzez bieganie przez miasto w krótkich gatkach, pomimo że wieje, siąpi i jest zimno. Zaczepiony odpowiadasz, że jesteś ze Stanów i myślałeś, że skoro święto niepodległości to myślałeś, że mamy 4th of July.
Możesz też udawać, że nie wiesz, że zaduszki były tydzień temu i grać smutnego ważniaka z wieńcem i zniczami przed jakimś szarym pomnikiem. Wreszcie możesz utrwalać środowiskową opinię osoby z lekkim upośledzeniem poprzez bieganie przez miasto w krótkich gatkach, pomimo że wieje, siąpi i jest zimno. Zaczepiony odpowiadasz, że jesteś ze Stanów i myślałeś, że skoro święto niepodległości to myślałeś, że mamy 4th of July.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




