10 lutego 2013

Bieg Urodzinowy w Gdyni - dzień na plus

Lubię takie dni kiedy praktycznie wszystko jest na plus. Wstajesz rano, patrzysz na termometr, jest +1 st. C. Słońce świeci ci radośnie w dziób. Plus. Jedziesz do Gdyni i bez większych problemów znajdujesz na pół godziny przed biegiem miejsce w centrum. Plus. Idziesz na Skwer Kościuszki, a tam nie wieje. Nawet dwa plusy. Rozgrzewasz się i spotykasz znajomych, którzy cykają ci kilka pamiątkowych fotek pod nieobecność żony. Duży plus.

Beata i jej mama debiutowały na 10 km w Gdyni.
Zmiany, zmiany
Organizator zmienił ustawienie toalet i chyba ich liczbę, więc mimo, że startuje 2700 ludzi nie ma kolejek. Przesunęli linię startu, jest na wysokości Daru Pomorza. Wystrzał z ORP Błyskawica, oznaczający start gruchnął tak blisko, że ludzie aż podskoczyli z wrażenia. Zmienili też trasę. Zamiast dwóch pętli przez centrum, jest jedna. Coś na kształt ósemki. 2/3 przez śródmieście, 1/3 po terenach portowych. Mniej więcej w połowie pokrywa się ze starą trasą. Fajnie, bo nie lubię robić kółek. Skończyły się też problemy z dublowaniem. Zmiany na plus.

8 lutego 2013

Jest piąteczek, jest konkursik.

Przykładowa propozycja zakończenia wrzucona przez Krzyśka.
Pomysł na konkurs podsunęła mi Karolina po wpisie dotyczącym alkoholowo-biegowych porównań. Chodzi o to, żeby dokończyć, rozwinąć zdanie “Z bieganiem jak z wódką. (i tu jest wasze pole do popisu)”. Nie musicie nic rysować, robić kolaży itp. Wystarczy, że napiszecie brawurowe zdanie. Wtedy ja dzięki swoim nietuzinkowym zdolnościom graficznym stworzę z waszych propozycji memy. Prawda, że proste? Jedyne czym musicie się wykazać, to elokwencja i dowcip, a to przecież macie.

Kilka zasad. Zasady muszą być, żeby nie było kwasów. 

Propozycje możecie przesyłać na mój adres mailowy suchaszosablog@gmail.com oraz wrzucać w komentarzach pod info o konkursie na profilu Suchej na fejsie. Czekam na nie do końca przyszłego tygodnia (do 17. lutego.). 

Następnie wszystkie memy lądują na profilu Suchej na fejsie i zaczyna się ostateczna rozgrywka. 

Ten który zbierze najwięcej lajków wygrywa. Głosowanie trwa do 22 lutego.

Właśnie! Jeśli można coś wygrać, to znaczy, że są nagrody, a w sumie nagroda, bo budżet mam skromny, a sponsorzy w kryzysie nie walą drzwiami i oknami. Nagrodą jest książka Piotra Kuryło “Ostatni maraton”. Jeżeli jeszcze nie wiecie co to za książka, to musicie koniecznie nadrobić zaległości. Drobną próbkę tego co was może czekać znajdziecie na stronie wydawnictwa Bezdroża.

Powodzenia!
----

Konkurs został zakończony. Wyniki znajdziecie tutaj.

5 lutego 2013

Z bieganiem jest jak z wódką

Po weekendowym upodleniu treningowym - basen bieganie, bieganie basen, przyszła poniedziałkowa rekonwalescencja. Ale dzisiaj bez wymówek znowu na trening. Tak już jest, że czasem obiecujesz sobie, że to się nigdy więcej nie powtórzy. Że przegiąłeś pałę i musiałeś to odchorować. Jednak już w chwili wypowiadania tych słów zdajesz sobie sprawę, że to obietnica, której nie dotrzymasz. Choć doskonale wiesz, że trzeba zachować zdrowy rozsądek. W odpowiednim momencie odpuścić. Ale zdarzy się, że tak się dasz ponieść chwili, że ani się spostrzeżesz, a już jest za późno. Co ci zostaje? Nic. Pozbierać się i wyciągnąć lekcję, bo to nie jest sport dla słabych.


3 lutego 2013

Slalom między kupami

zdj. http://www.bhpex.pl
To miała być przyjemna niedzielna przebieżka. Utrzymująca się od kilku dni dodatnia temperatura stopiła cały śnieg w okolicy. Słońce aż prosiło żeby wyjść z domu. Niestety było to najbardziej gówniane osiem kilometrów jakie zrobiłem w ciągu ostatniego roku.

Dla jasności, nie chodzi mi o moje samopoczucie. Biegło mi się doskonale. Miałem wrażenie, że tnę powietrze. A w zasadzie miałbym takie wrażenie, gdyby nie konieczność ciągłego uskakiwania na bok, skracania kroku i przeskakiwania nad przeszkodami jakie zafundowali mi właściciele czworonogów. Czułem się jak pionek w warcabach.

Jest zima. Co za tym idzie mróz, wiatr i ogólna pogodowa rozpierducha. Nikt raczej nie ma ochoty na dłuższe spacery z pupilkiem. Wcale się nie dziwię. Swoją drogą doskonale to ujęła kiedyś moja Iza, która patrząc na ludzi wyprowadzających psy w zacinającym śniegu, żartobliwie stwierdziła, że woli mieć dzieci niż psa, bo nawet jak wstaną o 5 rano, to nie trzeba z nimi lecieć na dwór.

23 stycznia 2013

Prać buty do biegania, czy nie?

Błoto, kurz, woda i pot to mieszanka, która sprawia, że nasze kiedyś piękne buty zaczynają wyglądać, jakbyśmy przerzucali w nich obornik. Do tego z czasem dochodzi zapach, który nawet największych twardzieli potrafi powalić na deski już przy pierwszym kontakcie. Producenci odradzają jednak pranie w pralce. Cóż więc zrobić: prać w niepokoju, czy biegać w gnoju? Niestety nie ma idealnego rozwiązania.

Mokra szmatka
Niewielkie i świeże zabrudzenia po treningu można bez problemu usunąć mokrą szmatką. Doskonale do tego celu nadają się nawilżane chusteczki dla niemowląt. Trzeba uważać przy mocniej zabrudzonych butach, bo można sobie rozmazać brud po jasnej siatce.

Szczoteczka
Sucha szczoteczka całkiem nieźle radzi sobie z zaschniętym błotem. Włosie dobrze wybiera błoto z siateczki. Potem zazwyczaj wystarczy przetrzeć mokrą szmatką.

Mycie pod kranem
Szczoteczka i trochę mydła zazwyczaj skutecznie doczyszczą stałe elementy buta. Problemem pozostaje siateczka. Niestety stosując tę metodę robią się zacieki, które mogą wyglądać gorzej niż równomiernie zabrudzony but.

Pranie w pralce
Z czasem nasze buty są już w takim stanie, że nie pomoże ani czyszczenie mokrą szmatką, ani nawet czary lokalnego szamana. Zostaje ostatnie koło ratunkowe - pralka. Moje buty lądują w pralce w zależności od stanu zabrudzenia 2-3 razy do roku. Choć nie mam żadnych oporów przed włożeniem butów do pralki, to jednak traktuję to jako ostateczność. Po takim zabiegu nie zdarzyło mi się nigdy wyciągnąć butów ze zniszczoną siateczką, ale przy bardziej sfatygowanym egzemplarzu klej zaczął puszczać tu i ówdzie.

Jeżeli buty są mocno ubłocone, to przed włożeniem do pralki przecieram je szmatką, żeby oszczędzić sobie późniejszych problemów związanych z naprawami pralki. Wyciągam sznurówki i wrzucam je do specjalnego woreczka na drobne pranie. Dzięki temu mam pewność, że wszystkie znajdę w jednym miejscu, a plastikowe końcówki, które pralki lubią wykańczać będą w miarę przyzwoitym stanie. Do prania stosuję najzwyklejszy proszek. Podobno dobrze też jest prać w szarym mydle, ale nie sprawdzałem. Szukając programu stajemy przed dylematem, czy włączyć program delikatny i ryzykować, że się nie dopiorą, czy może coś ostrzejszego i zastanawiać się, czy potem będzie dało się w nich biegać. Chyba wolę pierwszą opcję.

Buty tłuką się w pralce niemiłosiernie. Jeżeli komuś to przeszkadza, to radzę wrzucić kilka szmat, żeby złagodzić dudnienie. Innego prania nie wrzucam, bo jakoś nie uśmiecha mi się pranie ubrań z buciorami.

Wyprane buty delikatnie odwirowuję. Po wyjęciu z pralki dobrze wypchać buty gazetami. Dzięki temu nie zdeformują się, a ponadto gazety całkiem nieźle wyciągają wilgoć ze środka. Początkowo lepiej zostawić je aż obciekną, a potem suszyć w temperaturze pokojowej. W cieplejszych miesiącach na balkonie.

Jeżeli masz jakiś inny cudowny sposób na wyczyszczenie butów, to podziel się nim w komentarzu poniżej.


17 stycznia 2013

7 powodów, żeby zacząć biegać w zimie

Zima - dla jednych najlepsza pora, bo można wyjść na sanki, lepić bałwana i bezkarnie nacierać dzieciaki śniegiem. Dla innych smutna konieczność odśnieżania samochodu z białego g... puchu i wyższych rachunków za ogrzewanie. Dla jeszcze innych doskonały czas, by zacząć biegać. Oto siedem alternatywnych powodów dla których warto zacząć akurat w zimie:
  1. Jest ciemno (przez większość dnia)
    Masz dość wrażenia, że ktoś się na ciebie gapi. Ciemność jest rozwiązaniem. Mało kto cię zobaczy.
  2. Ubierasz zimowe ciuchy (warstwy)
    Dzięki temu możesz dobrać strój bez obaw o obecne niedoskonałości swojego ciała. Regularnie biegając do cieplejszych dni będziesz wyglądać o niebo lepiej.
  3. Mało kto chodzi po ulicy
    Ludzie siedzą w domach i raczej nie kwapią się by wyjść na dwór, więc nie musisz obawiać się zdziwionych spojrzeń sąsiadów, bo masz naprawdę małe szanse, że kogoś spotkasz.
  4. Zimą biega się zdecydowanie wolniej
    Wynika to przede wszystkim z warunków. Częściej jest ślisko i ciemno. Zachowujesz większą ostrożność i jest mniejsza szansa, że będziesz forsować tempo.
  5. Poprawi ci się nastrój
    Bieganie, a raczej pojawiające się w jego trakcie endorfiny poprawiają nastrój. Efekty widać nie tylko bezpośrednio po treningu, ale przez cały dzień. To również dobre lekarstwo na wynikający z braku słońca jesienno-zimowy dołek.
  6. Trudniej się spocić.
    Na zewnątrz jest chłodno, więc jeżeli nie przesadzisz z ubiorem nie grozi ci, że się spocisz. Co za tym idzie nie grożą ci mokre plamy na stroju. Poza tym nawet, gdyby jednak pot wystąpił, to patrz punkt 2 – masz warstwy i punkt 1 - jest ciemno.
  7. Utrzymasz wagę w ryzach
    Zimą łatwiej przybieramy na wadze, a dzięki bieganiu możemy utrzymać nasze ciało w ryzach.
A teraz dość gapienia się w monitor. Idziemy pobiegać.